Pamiętam, że kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką chodzącą do przedszkola coraz popularniejsze robiły się przyjęcia urodzinowe dla dzieci organizowane w różnego typu salach zabaw. Zazwyczaj była tam mała salka, w której były przekąski i coś do picia, ale też odbywało się tam składnie życzeń, krojenie tortu i śpiewanie „sto lat”. Te wspomnienia wróciły jak bumerang, gdy wraz z siostrą wspominałyśmy jej piąte urodziny.

Nie ma urodzin bez jednorazowych naczyń

naczynia jednorazowePo kilkunastu latach wspomnienia z tamtego wydarzenia w większości się zatarły. Pamięta głównie ogromny hałas i dużą grupę dzieci ten hałas generujących. Byłam od nich o kilka lat starsza, więc nie angażowałam się w każdą ich zabawę – raczej pod wpływem poczucia odpowiedzialności starłam się nimi opiekować, gdyż większość z nich znałam, a sama sala była ogromna. No i miałam tę przewagę nad dorosłymi, że mogłam wcisnąć się wszędzie. Ale nie tylko w ten sposób pomagałam „maluchom”. Dolewałam im chociażby napoi. Nieodzowne były w takiej sytuacji naczynia jednorazowe. Do dziś pamiętam ten pstrokaty stół zastawiony ciasteczkami, słonymi przekąskami i kubeczkami w różnych kolorach. Przy małych dzieciach plastikowe i papierowe wyposażenie strefy jadalnej było idealne. Nawet w przypadku upadku na ziemię takie naczynia nie rozpadały się na miliony ostrych fragmentów (tak, jak byłoby to w przypadku szkła), więc były o wiele bezpieczniejsze.

Różnorodne wzory i duży wybór kolorów sprawiały, że nawet kilkulatki były w stanie rozpoznać czyj kubeczek należy do kogo oraz kto jest właścicielem tego talerzyka leżącego na uboczu. Pomogło to też w podkreśleniu charakteru całej imprezy i dodawało jej atrakcyjności. Bo jednak nie jest to częstym doświadczeniem, by jeść posiłki na talerzykach, na których kolejno przedstawieni zostali kolejno wszyscy ukochani bohaterowie z bajek.  

Kategorie: Handel